Maciej Świeszewski. Prace na papierze
Data: 14/11–6/12/2025
Wydział: Malarstwo
Maciej Świeszewski. Prace na papierze
Wernisaż: 14.11.2025, godz. 19:00
Wystawa czynna: 14.11-06.12.2025
Miejsce: Pinakoteka Małgorzata Radomska, ul. Norwida 3, Gdańsk
W 2017 r. Maciej Świeszewski zaprezentował swoje rysunki na spektakularnej retrospektywie w Centrum Sztuki Współczesnej “Łaźnia”. Po raz pierwszy od tamtej pory artysta prezentuje w Gdańsku tak obszerną wystawę prac na papierze. W porównaniu z poprzednią wystawą jest jednak jedna zasadnicza różnica. Tym razem twórca zestawia rysunki razem z akwarelami. Pomiędzy czernią i bielą pojawia się eksplozja koloru. Feeria barw.
Prace powstały na przestrzeni ostatniej dekady. To okres w twórczości Świeszewskiego, kiedy figuracja zmierza coraz bardziej w kierunku abstrakcji. Wszystko powoli się rozmywa, traci rozpoznawalne kształty. Przechodzi w to, co niewysłowione. Powstaje efekt iście psychodeliczny. Prace, które uderzają w podświadomość widza i pozostawiają w stanie oszołomienia. Tworzone przez ostatnie lata prace powstawały m.in. pod wpływem podróży artysty do państw Dalekiego Wschodu, takich jak Chiny czy Kambodża. Artysta inspirował się sztuką azjatycką oraz dokonaniami tamtejszych twórców. Można wręcz wyczuć subtelną inspirację buddyzmem zen.
Świeszewski zwykł określać swą twórczość mianem “paranoi współczesności”. Z pewnością jego ostatnich dzieł nie można rozpatrywać w oderwaniu od coraz bardziej zdestabilizowanych realiów XXI wieku. Powstają w świecie permanentnego kryzysu. Obrazy przed rokiem pokazywane w Pinakotece podczas wystawy “W labiryncie”, jak również obecnie prezentowane prace na papierze, są odbiciem gwałtownych zmian zachodzących w naszym świecie. Jesteśmy świadkami czy też aktorami surrealistycznego dramatu, który wydaje się tylko nabierać tempa. Globalna pandemia, kataklizmy, wojny i wiszący nad nami cień kolejnych konfliktów. W pracach Świeszewskiego doskonale czuć ten egzystencjalny niepokój. Między liniami kryje się groza? Przywołajmy słowa greckiego filozofa i poety Demosthenesa Davvetasa:
- Linia Świeszewskiego nie ma naśladowczej natury. Nie reprezentuje, nie kopiuje świata zewnętrznego. Przeciwnie: swoim rytmem, głębią żarliwości odciska piętno na powierzchni papieru, z miejsca przyciągając spojrzenie widza. (...) Nie ma z góry ustalonej trasy w usianej optycznymi i koncepcyjnymi niespodziankami wizualnej przygodzie Świeszewskiego. Odurzająca podróż po tej architektonicznej konstrukcji wiedzie do ostatniej ścieżki, która zdaje się odzwierciedlać wewnętrzną geometrię świata. Prowadzi przez nasze nieznane „ja”, jego nieodkrytą stronę. Bo każdy obraz polskiego artysty jest w istocie złożoną drogą ku samopoznaniu, nicią Ariadny, która ma nam pomóc wydostać się z labiryntu własnych uprzedzeń, umknąć naszemu minotaurowemu „ja”, które ściga nas, by pochłonąć.