Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach
Autor: Kornel Leśniak
Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach
Kornel Leśniak
Kierunek studiów: Malarstwo
Tytuł pracy: „Słońce westchnęło i zaczęło zachodzić”
Promotor: prof. dr hab. Andrzej Tobis
(ur. 1999). Absolwent malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Używając obrazów olejnych, haftu i słowa pisanego, pracuje z problematyką strategii współodczuwania i zjawiskami emocjonalnymi zachodzącymi w punktach styku różnych aspektów kolektywnego pokoleniowego doświadczenia. Jego prace dotykają tematyki queerowego lęku, cielesności, potrzeby przynależności, romantycznego niepokoju i niepewności, nostalgii i tożsamości.
(born 1999). Graduate of Painting at the Academy of Fine Arts in Katowice. By employing oil painting, embroidery, and the written word, he deals with the strategies of empathy and emotional phenomena occurring at the points of contact of various aspects of collective generational experience. His works touch upon the topics of queer anxiety, corporeality, the need for belonging, romantic unrest and uncertainty, nostalgia and identity.
Słońce westchnęło i zaczęło zachodzić
Słońce westchnęło i zaczęło zachodzić to zbiór historii związanych z eksplorowaniem nieheteronormatywnych relacji. Queerowe doświadczenie składa się z potknięć. Potykamy się o własne nogi, o cudze ciała, języki, emocje. Czasem zaledwie o przeczucia i ślady. Zbieramy siniaki tak, jak na plaży zbiera się muszelki. Niektóre z nich mają kształt naszych kochanków. Inne kolorem przypominają miłostki, które wymyślamy nie mogąc spać. Obrazy stanowią rodzaj emocjonalnego leksykonu, a występujący w nich bohaterowie przeżywają wszystkie małe dramaty za nas pozwalając oglądać własne doświadczenie z boku.
The Sun Sighed and Began to Set
The Sun Sighed and Began to Set is a collection of stories centered around the exploration of non-heteronormative relationships. The queer experience is made up of stumbles. We trip over our own feet, over other people’s bodies, tongues, emotions. Sometimes over nothing more than hunches and traces. We collect bruises the way one might collect seashells on a beach. The shape of them resembles our lovers. Others, in color, evoke fleeting romances we imagine when sleep won’t come. The paintings serve as a kind of emotional lexicon, and the characters within them live out all the small dramas on our behalf, allowing us to observe our own experiences from a distance.
