Akademia Sztuki w Szczecinie
Autor: Natalia Laskowska
Akademia Sztuki w Szczecinie
Natalia Laskowska
Kierunek studiów: Malarstwo
Tytuł pracy: „Nieproduktywny wydatek”
Promotorzy: dr hab. Mariusz Waras, dr hab. Zorka Wollny
Urodzona w 1986 r. w Katowicach. Artystka wizualna, absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Absolwentka Malarstwa na Akademii Sztuki w Szczecinie. Interesuje się rolą państwa w życiu jednostki oraz kulturowymi wzorcami myślenia. Poszukuje utopii jako form oporu. Posługuje się rysunkiem, eksperymentuje z instalacją i z dźwiękiem. Mieszka i pracuje w Szczecinie.
Born in 1986 in Katowice. Visual artist, graduate of cultural studies at the University of Silesia in Katowice. A graduate of painting at the Academy of Arts in Szczecin. She is interested in the role of the state in the life of an individual and cultural patterns of thinking. She looks for utopia as a form of resistance. She uses drawings and experiments with installation and with sound. She lives and works in Szczecin.
Nieproduktywny wydatek
Praca zawiera inną wartość symboliczną w każdej z epok. Wartość ta nadawana jest nie przez tych, którzy wykonują daną pracę, a przez osoby, które nią zarządzają. Dlatego na przestrzeni wieków można mówić o pracy jako boskim obowiązku, pracy jako celowi samemu w sobie, pracy jako tej, która wytwarza dobra, pracy nad sobą, samodyscyplinie, zarządzaniu czasem, itd. Interesującą kategorią są prace „bez sensu” – jest to termin ukuty przez Davida Graebera; to forma regularnie płatnego zatrudnienia, której kompletna bezcelowość, zbędność bądź szkodliwość jest tak rażąca, że nawet zatrudniony nie jest w stanie uzasadnić jej istnienia, mimo że – w związku z warunkami swojego zatrudnienia – czuje się zobowiązany udawać, że jest inaczej. Prace zarobkowe, które do tej pory podejmowałam były / są pracami bez sensu i zazwyczaj mieszczą się w którejś z kategorii wymienionych przez Davida Graebera. Taki stan rzeczy jest wyczerpujący i obniża moje poczucie własnej wartości. Czerpiąc z tych przygnębiających doświadczeń postanowiłam przekuć je na pozytywne dla mnie działania twórcze starając się jednocześnie ukazać problem, z którym jak się okazuje boryka się ok 37 – 40% społeczeństwa krajów rozwiniętych. Jedna z wielu definicji pracy brzmi: „to miara wysiłku włożonego przez człowieka w wytworzenie danego dobra; świadoma czynność polegająca na wkładanym wysiłku (działalność lub oddziaływanie) człowieka w celu osiągnięcia założonego przez niego celu; czynności umysłowe i fizyczne podejmowane dla realizacji zamierzonego celu.” – czyli, można powiedzieć, że jest to przeciwieństwo „pracy bez sensu”. W swojej pracy artystycznej pt. „Nieproduktywny wydatek” wykonałam szereg prac: organizacyjną i logistyczną, rzemieślniczą – budując obiekty; fizyczną – pokonując 1500 km siłą mięśni; pracę kreatywną – dając „koncerty” w różnych miejscach i dla różnej publiczności. Nie uciekłam jednak od swojego doświadczenia pracy bez sensu i postanowiłam włączyć je w swoje działanie artystyczne. Przy użyciu małych silników prądu stałego stworzyłam obiekty, które poprzez interakcję z innymi przedmiotami wydawały dźwięki zazwyczaj ledwo słyszalne. Za każdym razem wprawiałam w ruch przedmioty, które zastałam w danym miejscu. Zależało mi, aby skonfrontować obiekty z jak najróżniejszymi miejscami. Często były to miejsca, w których „koncertowanie” pozbawione jest sensu. Na swój cel brałam jarmarki czy targi. Miejsca w których niezwykle trudno o czyjąś uwagę i skupienie. „Koncerty” odbyły się także dla zwierząt i wodospadu. Tam również obiekty nie wzbudzały należytego zainteresowania. Inspiracją do wyruszenia w podróż była historia gruszek uprawianych w Argentynie, transportowanych do Azji w celu ich pokrojenia, aby ponownie powrócić do Ameryki Południowej. Podążając za ideą wydłużanych łańcuchów dostaw postanowiłam wybrać się w najdłuższą możliwą w czasach pandemicznych podróż. Droga rowerowa ze Szczecina do Zakopanego i z powrotem a dokładnie w okolice najgłośniejszego wodospadu w Polsce, wynosi ponad 1500 km. Przygotowania do wyjazdu trwały dwa miesiące. W tym czasie poza eksperymentowaniem z obiektami, robiłam zakupy turystyczne, konstruowałam przyczepę rowerową w co zaangażowane były kolejne osoby i przygotowywałam formę fizyczną, która umożliwiłaby mi dojechanie do Zakopanego i z powrotem z niemałym obciążeniem (ok. 30 kg). Dużym wyzwaniem okazało się komponowanie menu, które szybko zaspokoiłoby moje wysokie zapotrzebowanie na energie w trakcie jazdy. Na czas podróży przyczepa stała się warsztatem, służyła za podręczne studio. Była miejscem do przechowywania prowiantu, namiotu, kamery, statywu, rekordera, silniczków, śrub i różnych narzędzi niezbędnych do konstruowania obiektów. Wnętrze przyczepy spersonalizowałam i zorganizowałam pod wymiar sprzętu. Przyczepę uodporniłam na różne warunki atmosferyczne. Tak wyposażona wyruszyłam w kilkunastodniową podróż. Swoje obiekty rozstawiałam w różnych miejscach: był to kurnik, zagroda dla owiec, wiejski targ, park w Bytomiu, galeria sztuki Kronika, gdzie włączyłam swoje obiekty do wystawy Kaspra Lecnima „Nowa normalność. Stare nawyki”. Następnie były to krupówki w Zakopanem a finalnie wodospad „Wodogrzmoty Mickiewicza”, czyli wspomniany najgłośniejszy wodospad w Polsce. Stał się on zwieńczeniem dla mojej bezsensownej pracy. Nikt nie usłyszał „mojego” występu, nikt go również nie zobaczył. Wodospad skutecznie go zagłuszył. Nieplanowanym efektem ubocznym mojej wytężonej aktywności jest obwód łydki który zwiększył się o 1,5cm.
