Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
Autor: Basia Ciasek
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
Basia Ciasek
Kierunek studiów: Grafika
Tytuł pracy: „Jestem Przedmieściem”
Promotor: prof. Andrzej Węcławski
Urodzona w Warszawie. Od 2020 r. absolwentka wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Otrzymała wyróżnienie rektorskie za dyplom magisterski i licencjacki. Przez rok studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Karlsruhe w Niemczech w ramach programu Erasmus. Dwa razy uczestniczyła tam w wystawie studentów. Dziś kontynuuje naukę na studiach podyplomowych w Akademii Sztuk Pięknych w Karlsruhe w klasie prof. Leni Hoffmann. W sztuce szuka autentyczności przekazu i wolności wyrazu.
Born in Warsaw. Graduated in 2020 from the Faculty of Graphic Design at the Academy of Fine Arts in Warsaw. Received Rector’s awards for her MA and BA degrees. Studied for a year at the Academy of Fine Arts in Karlsruhe, Germany, under the Erasmus programme. Twice participated in the exhibition of international students. Today continues her postgraduate studies at the Academy of Fine Arts in Karlsruhe in the class of prof. Leni Hoffmann. In art looks for authenticity of message and freedom of expression.
Jestem Przedmieściem
Zapomniane skwery, butelki, zmatowiałe okulary, wysoka trawa, głośne drogi. Materac wgnieciony i przygnieciony, obok kubek i gazeta z 2005 roku. Ziemia, wszędzie pył i kurz. Tego już nikt nie sprzątnie. Tu już nie ma po co sprzątać. To już tak zostanie dopóki nie zapadnie się pod ziemie. Tutaj czas płynie inaczej i nikt tu nie był od kiedy właściciel odszedł, tu czas się zatrzymał. Zostały tylko drzwi, a czasem były jeszcze ściany, może nawet dach. Niektóre były jeszcze ogrodzone, okna zabudowane jakby ktoś jeszcze chciał powstrzymać niezapowiedzianych gości. Czasem już było wszystko jedno i dom był otwarty na intruzów, świeże powietrze, deszcz, śnieg, grad, palące słońce. Co tu zastałam, rozkłada się jak ludzkie ciało pełne wspomnień, które zanikają wraz z kolejnym deszczem powoli grzybieją wilgotnieją i wnikają w glebę. Destrukcja, zanikająca granica między tym co ważne a tym co nieistotne. Wymieszana materia ożywiona z nieożywioną, powoli umierają przedmioty i wspomnienia obcych mi ludzi przy głośnych często uczęszczanych drogach, do Warszawy, z Warszawy. A ja zatrzymałam się pomiędzy, przy tym skwerku gdzie ktoś kiedyś mieszkał, może ktoś zatrzymał się na noc, może ktoś był pijany… i myślę, że ja jestem przedmieściem.
Forgotten squares, empty bottles, tarnished glasses, neglected lawns, noisy roads. A dented and squashed mattress, accompanied by a mug and a newspaper from 2005. Dust and dirt everywhere. No one will come and clean it up, there is no need anymore. It will stay as it is, until it completely falls apart and dissipates into the ground. Here time passes differently, no one has been here, since the owner left for the last time. Nothing perseveres, but the door, sometimes walls, hardly ever roofs. Some of the houses remained fenced with built-in windows, made to protect the inside from unwanted visitors. Sometimes, however, it did not matter anymore, a house would be open, constantly penetrated by the external world, a breeze of fresh air, rain, snow, hail, and a scorching sun. What I witnessed, decomposes in the exact same way, as a human body does. Filled with memories that are being delicately washed away by every rainy day, consumed by fungus, affected by humidity, slowly gives way to the vegetation. Destruction, blurring boundaries between the essential and the trivial. Mixed animate and inanimate matter, decaying strangers’ objects and memories, accompanied by loud, crowded roads leading to Warsaw and from Warsaw. And I was in between, at the square where someone used to lead a normal life, someone stayed for the night, another one was drunk ... and I think I belong to the outskirts.
